Wszystko za życie

#4, Zapomniałam

Zdarza się czasem, że pewien Niemiec zaczyna chować nam jakieś rzeczy. Zapominamy, gdzie je położyliśmy. Jedni gubią w ten sposób telefony, inni odnajdują portfele w lodówce, a jeszcze inni – jak ja – zapodziewają gdzieś swoje złoża optymizmu i wewnętrznej energii, która niegdyś była w stanie zasilić co najmniej połowę Wielkiego Miasta w przypadku blackoutu.

Raz w roku zdarza się, że masz urodziny. Ja od czterech lat regularnie dostaję prezent od Uczelni i 15-tego zaczyna się sesja letnia. Naturalnie sprzyja to świętowaniu z rodziną, znajomymi, czy chociażby piciu z laptopem.

Jeszcze kilka dni temu miałam plan – mniejsza o to, że we wtorek zaliczam wykład, a w czwartek mam inny egzamin. Trudno, jebać. Teraz chcę spędzić urodziny z rodziną, to będą najlepsze urodziny od lat.

Nie wyszło. Mam straszny charakterek.

Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu planowałam, że okej, dobrze, w takim razie pouczę się na tą bioinformatykę. Bo skoro i tak mam czas…

Nie wyszło. Mam świetną przyjaciółkę.

Jeszcze kilkanaście godzin temu planowałam, wpadnę na papierosa, może na 4. Znasz mnie. 

Nie wyszło. Mam cudownych znajomych.

Jeszcze nie tak dawno planowałam, napijemy się, gdy zdam dwa z trzech egzaminów. Jutro ta bioinfa, wiecie, nie mogę. Wtedy odebrałam swój prezent urodzinowy – coś dla głowy, coś dla serca, coś dla żołądka. Byliśmy usatysfakcjonowani. I moje organy, i moi znajomi.

A potem nogi poniosły mnie do domu, by zapalić z cieniem. Cień nie mówił, patrzył i ironicznie słuchał gonitwy moich myśli.

*

Urodziny lubię ze względu na życzenia, najlepiej te spersonalizowane. Czasami życzenia potrafią idealnie odzwierciedlić to, jak druga osoba dobrze nas zna. A czasami zdarza się tak, że nagle coś sobie uświadamiamy.

Poznaliśmy się, gdy byłam na pierwszym roku. Potem obserwowałam, jak zaczynał swój wykład dla 150 osób od zdjęcia wybuchu, bo „na tle wybuchu wszystko wygląda lepiej”. W tym on. Pomyślałam sobie, cholera, dobry jest, też chcę tak umieć. Potem mieliśmy okazję, by przez rok działać ramię w ramię. I w sumie w kolejnym roku z racji stanu kontakt się zmniejszył.

Wczoraj późnym wieczorem dostałam życzenia. „(…)To może ...życzę Ci jeszcze więcej optymizmu niż w tej chwili posiadasz i aby towarzyszył Ci w każdej sytuacji. Ty co prawda i tak, nawet gdyby po bardzo ciężkim dniu kanapka spadła Ci masłem do podłogi, po której wcześniej przebiegło stado pawianów, potrafiłabyś znaleźć w tym jakiś pozytywny akcent, ale życzę, aby było tego w twoim życiu jeszcze więcej.”

I uświadamiasz sobie, że jeszcze rok temu, w normalnym trybie, faktycznie ten opis pasowałby do Ciebie idealnie. I uświadamiasz sobie, że chcesz, by znów tak było.

Więc z okazji moich wczorajszych urodzin życzę Wam, byście nigdy nie zatracili te wewnętrznej radości, pogody ducha i optymizmu. Naturalnie mogłabym pożyczyć też szczęścia, pieniędzy i zdrowia, ale jak twierdzi Ł. „Szczęście to rzecz względna, pieniądze deprawują, a zdrowie i tak nie na wiele Ci się zda w świecie systematycznie podtruwanym przez innych.” ;)

Uśmiechnij się.JPG

Znalezione w jednej z uczelnianych pracowni. 

 

Cracker